„Siedemnaście lat temu urodziła się pierwsza koza z ludzkim genem. Obcy fragment DNA sprawiał, że jej mleko zawierało antytrombinę, substancję zapobiegającą powstawaniu skrzepów we krwi”. To początek artykułu, który ukazał się we „Wprost” i którego fragment chciałabym Wam streścić:

W podkrakowskich Balicach, w Instytucie Zootechnologii, żyje stado 28 transgenicznych świń z ludzkim genem.

Obecnie naukowcy rozpoczęli drugi, trzyletni etap programu badawczego, którego celem ma być otrzymanie komórek, tkanek i narządów nadających się do przeszczepiania ludziom. Świnia jest najlepszym dawcą organów dla człowieka z racji tego, że wielkość jej narządów oraz ich wydolność jest niemal taka sama jak u nas.

Świnie z Balic mają zmodyfikowany jeden gen, który sprawia, że powierzchnia każdej ich komórki jest zmieniona tak, by po przeszczepieniu nie wywoływała reakcji odrzucenia przez układ odpornościowy człowieka. Ten etap zajął naukowcom trzy lata pracy.

Dziś trwają próby wprowadzania innych genów, których celem jest jeszcze lepsze oszukiwanie ludzkiego systemu immunologicznego. Za kolejne trzy lata planowane są eksperymenty na transgenicznym SERCU, wątrobie i nerkach.

Ksenotransplantacja, czyli właśnie przeszczepianie zwierzęcych narządów to szansa dla ciężko chorych pacjentów. Nie jest to rozwiązanie idealne i na zawsze, ale pozwoli zyskać kolejnych kilka lat w oczekiwaniu na dalszy rozwój medycyny w zakresie sztucznych narządów czy hodowli organów z komórek macierzystych.

Fundacja Rozwoju Kardiochirurgii także podjęła badania nad biologicznymi zastawkami dostarczanymi właśnie przez takie transgeniczne świnie. Operacje ewentualnego przeszczepu poprzedzić muszą próby in vitro a następnie próby kliniczne. Udane próby kliniczne zawyrokują o sukcesie badań.

Polacy potrafią już otrzymywać zastawki na wymiar a poprzez odpowiednie krzyżowanie zwierząt podobnie można uzyskać inne narządy. Świnia wietnamska, mniejsza od świni domowej, może dostarczać zastawki dla dzieci.

Bez genetycznie zmodyfikowanych zwierząt trudno byłoby sobie wyobrazić postęp w medycynie, a nawet w poznawaniu funkcjonowania ciała człowieka. Jeszcze klka lat temu obawy ludzi wywoływały zwierzęce wirusy mogące przedostać się do organizmu człowieka ale naukowcy uspokajają, że potrafią bezpiecznie prowadzić hodowlę a także ograniczać zagrożenia. Dziś, patrząc na szybkie postępy i sukcesy tego typu badań, możemy mieć nadzieję, że idziemy w dobrym kierunku.

Na podstawie: „Wprost”  Nr 52/2009