Główna › Fora › 3 etapowe lecenie operacyjne › Ośrodki medyczne w których operuje się HLHS › Monachium – Niemcy › Re: Monachium – Niemcy
Skopiowane z innego forum:
Witam,
w związku z tym, że znam już sporą grupę osób wybierających się do Monachium w celu kontynuacji leczenia kardiochirurgicznego dziecka przez prof. Malca chciałam podzielić się swoja subiektywną opinia na temat tego miejsca, może komuś to w czymś pomoże…
Szczerze powiedziawszy troszkę obawiałam się tego jak to wszystko będzie bo naród niemiecki zawsze kojarzył mi się z dużym dystansem do wszystkich zwłaszcza do obcych, myślałam, ze zastanę u progu „zimną” Helgę która tonem nie znoszącym sprzeciwu bedzie wydawać dziwne polecenia w nie zrozumiałym dla mnie języku. A tu niespodzianka…podróż z lotniska do szpitala nawet metrem bardzo szybka i bez problemów, pod warunkiem ze wysiądzie sie po dobrej stronie, czego ja oczywiscie nie zrobiłam
Szpital jak to szpital gigantyczny budynek z plątaniną korytarzy, ale wszystko jest tak dobrze oznakowane, ze bez problemu trafi osoba nawet z tak marna orientacja w terenie jak ja. Sekretariat Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej mieści się na pierwszym piętrze, w poczekalni pełno zabawek, kolorowych obrazków na ścianach, przypomina to bardziej przedszkole niż szpital, dziecko z pewnością nie nudzi sie oczekując na załatwienie przez rodzica wszystkich formalności. Prof. Malec wskazuje panią która pomaga rodzicom załatwić wszystko co niezbędne, po czym prowadzi ich razem z dzieckiem na oddział (prowadzi ta pani nie prof:)…i tu przezywa się szok
Wszystkie pielęgniarki grzecznie, z uśmiechem od ucha do ucha przedstawiają się, witaja się z dzieckiem i rodzicem po czym wykonują badania niezbędne do przyjęcia dziecka do szpitala i tu kolejny szok – wykonują to bardzo dokładnie, również z uśmiechem, nic z przymusu, raczej nakłaniaja dziecko do tego by samo zgodziło się na wykonanie jakichkolwiek pomiarów, jesli dziecko się boi to wszystko pokazuja na misiach, lalach i rodzicach tak że z czasem maluch sam chce by to samo zrobić i jemu. Na wszystko jest czas, nie spieszą się nie poganiają, nie przeganiają, sa tak miłe, ze po tym co człowiek widzi w naszych szpitalach aż ciężko uwierzyć że tu jest tak bardzo inaczej. Lekarze również witaja sie z rodzicami, równiez są uśmiechnięci i najważniejsze jest dla nich dziecko, rozmawiaja spokojnie, powoli , wszystko tłumaczą. Jesli jest problem z dogadaniem sie po niemiecku lub angielsku pomaga pani dr Januszewska tak długo ile trzeba, aby rodzic nie bał się że czegoś ważnego nie powie bądź nie zrozumie. Dziecko dostaje łóżeczko, sale są 2 osobowe z łazienką. Przy kazdym łóżku pełny monitoring, jesli nie ma konieczności ciągłej obserwacji stanu dziecka w ciągu dnia może ono swobodnie poruszac się po oddziale natomiast na noc wszystkie dzieci są podłączane. Jesli rodzic zdecyduje sie spac z dzieckiem na oddziale za te 45 Euro za dobę dostaje łóżko (nie leżak tylko normalne łóżko) które na wieczór jest przywozone do sali i rozkładane obok łóżeczka dziecka. Rodzic ma wówczas równiez całodobowe wyzywienie (jedzenie równiez różni sie od tego w naszych szpitalach).
Na każde badanie rodzic moze wejśc z dzieckiem, wszędzie witani są z uśmiechem, wszystko jest dokładnie tłumaczone, kazda najmniejsza nawet czynność jaka bedzie wykonana przy dziecku. Pan prof. Malec przychodzi do dzieci na kardiologie, rozmawia z rodzicami, nie jest juz nieuchwytny
Mozna go bardzo łatwo „złapać” o wszystko zapytać, poprosić o pomoc. Do rodzin z polski zarówno on, jak i pani dr Januszewska podchodzą i pytaja kilkukrotie czy wszystko w porządku, zrozumiałe i czy w czyms nie trzeba pomóc, prof. Malec oczywiście operuje od rana do wieczora, standardowo siedzi przy dzieciach, widać ze zespołem dogaduje się rewelacyjnie. Lekarze i pielegniarki z oddziału również co pewien czas przychodzą i pytaja w czym pomóc. Jesli rodzic musi wyjść dzieckiem może zająć się studentka pielęgniarstwa, tak aby nie było ono samo. Na oddziale jest przedszkole, pełno zabawek, na ścianach rysunki i zdjęcia dzieci które przeszły tu leczenie. Kolorowo i wesoło. Jest kuchnia dla rodziców, z lodówką, wszystko jest dostepne, naczynia, sztućce, można tam nawet gotować. Rodzice moga korzystać z łazienek przy salach dzieci. Intensywna terapia równiez rewelacyjna, jesli rodzic chce a lekarz wyrazi zgode mozna siedzieć przy dziecku przez cały dzień. Najważniejsze jest jednak to jaka panuje tu atmosfera i to że oni wiedzą po co tam są, ze są dla dzieci. Bardzo weseli, w zasadzie to za wszystko dziękują i przepraszaja, dzieci się nie boją, rodzice zachwyceni. Człowiek naprawde czuje ze ci ludzie chca pomóc, no i ten niesamowity porządek, punktualność co do minuty, nie czeka się na pielegniarke czy lekarza nie wiadomo ile, jeśli dziecko lub rodzic potrzebuje czegoś juz to ma być już, tam nie ma „zaraz”, tu naprawde najwazniejsze jest dziecko.
Jesli chodzi o pobyt w apartamentach McDonalda, to cóż – nie widziałam tak perfekcyjnie zorganizowanej pomocy dla dzieci i rodziców, warunki idealne i znów wszyscy tak mili że czasem az człowiekowi głupio. Wolontariusze organizuja dla rodziców co jakiś czas wspólne śniadanie i kolacje, różnego rodzaju imprezy, pomagaja we wszystkim. Wszystko jest na bardzo wysokim poziomie, przede wszystkim szpital personel i kultura tych ludzi.
Obecnie przebywają tu 2 rodziny z polski i wszystko idzie zgodnie z planem:)
Pozdrawiam i mam nadzieję, ze chociaż troszkę przybliżyłam obraz tego co tu zastałam osobom chcącym tu przyjechać.
