Wiem,ze to temat na ktory nie znajdziemy odpowiedzi,ale ...
Jestem mama trojki dzieci.Dwojka jest zdrowa.Wszytskie trzy ciaze przebiegaly bez zagrozenia poronieniem lub tez nie bylam na tzw.podtrzymaniu.
Z corka przeszlam silne przeziebienie w 5 tygodniu,a potem powiklanie w postaci zapalenia oskrzeli i urodzila sie zdrowa.
Jak bylo z Maxem prawie podobnie.Ciaza zaplanowana,wiec wiedzialam co moge,a co nie.Przy wszytskich ciazach bardzo wymiotowalam prawie do 7 miesiaca.Z Maksem bylo apogeum.
W 5/6 tygodniu lecialam samolotem.Pozniej w 6 tyg.poszlam na USG i lekarz nie widzial serca-moze to byl juz znak.Dwa dni pozniej bylo juz widoczne.Trafilam jednak do szpitala z powodu niepowsciagliwych wymiotow.Dostawalam leki przeciwwymiotne,bo nie przyjmowalam nawet lyzki wody.
Zastanawiam sie czy one nie zaszkodzily:() reszta przeiegala juz prawidlowo.
Nie robilam zadnycn badan genetycznych nigdy.U mnie w rodzinie nie bylo wad wrodzonych serca.U mojego meza podono zmarlo roczny brat mojej tesciowej,ale nikt nie wie na co.
60 lat temu mogl nawet na grype.